sobota, 25 października 2014

XXVIII

/Kinga/
Roześmiałam się w głos. Niby jak miałam zareagować na taką informację? Oczywiście na początku uznałam ją jako głupi żart. Prędzej bym się spodziewała, że to jakaś kochanka Michała, a nie moja mamusia. To się kompletnie nie trzyma kupy.
-A tak poważnie? Nie bawią mnie takie żarty, więc przejdźcie do rzeczy i powiedźcie o co chodzi.- instynktownie usiadłam na krześle, gdybym miała słabiej się poczuć po usłyszanych rewelacjach. Michał się w ogóle nie odzywa. Zachowuje się tak, jakby już o wszystkim wiedział.
-Córeczko to prawda. Beata to twoja matka. Jakiś czas temu dowiedziałem się, że tworzyła związek z Michałem. Nie mówiłem ci, bo nie chciałem mieszać i tak już niełatwego życia. To Michał uświadomił nam, że powinnaś poznać prawdę jak najszybciej.-dobrze zrobiłam, że usiadłam, bo nie wytrzymałabym tego na własnych nogach. O swojej biologicznej matce nie wiem nic poza tym, że zostawiła mnie, gdy byłam niemowlakiem. Nie mogę w żaden sposób odnaleźć w głowie jej twarzy, bo nie widziałam jej na żadnym zdjęciu, nawet nie znałam jej imienia. Aż do teraz gdy dowiedziałam się, że moja matka była dziewczyną mojego chłopaka. Nie trzyma się to w żadnym wypadku kupy i po prosty czekam tylko na to aż ktoś mnie uszczypnie i powie, że to tylko jakieś głupie żarty, jakiś beznadziejny dowcip.
-Moją matką była, jest i będzie Justyna. Nigdy się to nie zmieni.- nie przetrawiłam chyba jeszcze do końca wypowiedzianych przez ojca słów. Potrzebuję kilku chwil. Ale właściwie do czego potrzebny mi jest ten czas? Na zmianę reakcji? Na rzucenie się z radością w ramiona kobiecie, której tak naprawdę nie znam? Nie działa we mnie zupełnie ten biologiczny zew, który każde dziecko czuje do swojej matki. Odkąd sięgam pamięcią jest przy mnie Justyna i choć mam świadomość, że to nie ona mnie urodziła, nie ma to dla mnie większego znaczenia. Była przy mnie w każdym najważniejszym momencie życia.
-Nie chcę mieszać w twoim życiu. Nie chcę mieszać w waszym życiu. Chcę żebyście wiedzieli, że z mojej strony nic wam nie grozi. To nie łatwa sytuacja i samej mi jest ciężko się w niej odnaleźć. Będzie lepiej jeśli na tym etapie zniknę na dobre z waszego życia.-doszukuję się czegoś w jej głosie. Jakiegoś podobieństwa do mojej barwy głosu i znajduję. Nie tylko głos. Jestem do niej podobna. Mam takie same włosy, taki sam nos. Oczy? Oczy chyba po ojcu, ale to kwestia dyskusyjna. Naprawdę jestem jej córką.
-Już chyba wiem po kim odziedziczyłam egoizm. Cały czas mówi pani tylko o sobie. Zostawiła mnie pani też z egoizmu, więc rzeczywiście lepiej będzie, jeśli zostawi nas pani w spokoju. I Michała też proszę zostawić w spokoju, bo to mój chłopak. W przyszłości zostaniemy rodzicami.- kiedy wyjdę ze szpitala to od razu udam się do kościoła, by podziękować Bogu za to, że powstrzymał mnie przed największym błędem, jakiego mogłam się dopuścić. Chciałam zrobić jeszcze coś gorszego niż moja biologiczna matka. Chciałam zabić swoje dziecko, ale teraz już wiem, że nie ma niczego ważniejszego od życia. Można nie opływać w bogactwa, można mieć wszelakie problemy, ale najważniejsza jest możność posiadania życia. Na przykładzie Michała i jego wypadku wiem, jak nie wiele brakuje czasem, by je zakończyć. Trzeba robić wszystko, by je chronić. Nawet jeśli pojawia się na świecie niespodziewanie to ono już jest i nie wolno go krzywdzić.
-Przepraszam za to co zrobiłam. Już nigdy więcej cię nie skrzywdzę…- czy da się mnie bardziej skrzywdzić? Chyba już wszystko przeżyłam i teraz może być już tylko lepiej. Moje życie to jakaś kiepska podróbka „Mody na sukces”. Nie przypuszczałam, że w życiu mogą przydarzyć się tak nieprawdopodobne scenariusze, ale jak widać niezbadane są wyroki i nie nam je oceniać czy rozważać. Beata wyszła, zostawiając naszą trójkę. Nikt się nie odezwał. No bo niby co tu powiedzieć? Utknęliśmy w martwym punkcie, w śmiesznym trójkącie. Mój chłopak był w związku z moją matką, która zostawiła mnie i mojego ojca. Z tego wszystkiego się najpierw roześmiałam w głos, a potem rozpłakałam równie głośno.
-Kinga nie płacz, to nic nie da. Przepraszam, że tyle czasu to przed tobą ukrywałem, ale wydawało mi się, że tak będzie dla ciebie lepiej. Mieliśmy poukładaną i myślę, że mimo wszystko szczęśliwą rodzinę. Ty pokochałaś Justynę jak matkę i nie pytałaś o kobietę, która cię urodziła. Dla mnie samego nie był to łatwy temat. Nie miałem przez ten cały czas z Beatą żadnego kontaktu. Spotkaliśmy się przypadkiem jakiś czas temu, gdy chciałem odwiedzić Michała w szpitalu. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że on i Beata tworzyli kiedyś parę…- nie mam powodu, by mu nie wierzyć. Zawsze był ze mną szczery. To ja oszukiwałam i rozrabiałam, nie ułatwiając nam już pogmatwanego życia.
-Ja znów nie miałem pojęcia, że Beata to twoja matka. Nigdy mi nie mówiła, że urodziła dziecko, że je zostawiła. Mimo wszystko dla mnie nie ma to żadnego znaczenia. Kocham ciebie i właśnie ze względu na tą miłość nie zamierzam się poddawać. Będę się rehabilitował, będę pierwszy pojawiał się na ćwiczeniach i ostatni z nich wychodził. Obiecuję ci, że kiedyś zabiorę ciebie i dziecko na spacer. Będę kroczył u twojego boku krok w krok, niosąc na baranach pucułowatego Bączka. Pasuje ci taki układ?- czy mi pasuje? Ten związek to moja jedyna pewna przystań w życiu.
-Mogę cię pocałować?- Michał rozkłada ochoczo ręce, a ja na oczach mojego ojca zarzucam swoje ręce na jego szyję i całuję namiętnie. Staruszek nie krząka. Po prostu wychodzi i zostawia nas samych. Dla nas wszystkich to naprawdę dużo jak na jeden raz. Ja właśnie przy Bąkiewiczu staram się odreagować. Co ma zrobić tata? Powinien jak najszybciej wrócić do domu i zabrać gdzieś Justynę i dzieciaki. Nie mogę tego wszystkiego ogarnąć. Mam wrażenie, że żyję nie swoim życiem. Przez tyle lat wszystko było jako tako poukładane. Fakt, miałyśmy z Tolą szalone pomysły i nie zawsze kończyły się dla nas dobrze, ale wracałam do swojego pokoju na piętrze rodzinnego domu i miałam wszystko w dupie. Co miesiąc na mojej karcie pojawiał się przelew z Niemiec od taty. Do tego wszystkiego dorobiłam sobie kilka groszy w kwiaciarni Justyny. To wszystko potrafiłam przepuścić na jednym wypadzie po gdańskich centrach handlowych. To się nazywa beztroska, której teraz muszę się tak gwałtownie wyzbyć. Już nie będę mogła wybrać się spontanicznie za granicę czy mecz siatkówki. Wszystkie decyzje będę musiała konsultować z Michałem, biorąc pod uwagę maleństwo. Nie wiem czy jestem na to gotowa, ale będę musiała się tego nauczyć. Chcę się tego nauczyć, nie mam wyjścia.
-Razem to wszystko ogarniemy, ale teraz będę musiał cię zostawić, bo mam zajęcia z fizjoterapeutą. Obiecałem, że wrócę do formy i słowa dotrzymam. I wiesz o czym jeszcze pomyślałem? Skoro nie będę mógł już nigdy grać w siatkówkę to przynajmniej zorganizuję mecz pożegnania, na którym ostatni raz odbiję piłkę. Kto wie, może nawet wykonam atak?- faktycznie przy jego łóżku pojawiła się pielęgniarka, która dała nam chwilkę na pożegnanie. No tak, dziś już się raczej nie zobaczymy. Cieszę się, że jest w nim tyle życia. Cholera…on się taki zrobił po wizytach ma…Beaty. Jak ja mam o niej mówić? Co ja mam o niej myśleć? Mam jedną wielką pustkę, ale ogarnę się. Wrócę do domu, prześpię się ze wszystkim i jutro może będzie lepiej. Kurwa! Jakie lepiej?!



/Alek/
W niemałym szoku jadę do rzeszowskiego szpitala po telefonie jaki otrzymałem od Natalii. Nie miałem pojęcia, że moja była żona potrzebuje hospitalizacji, że na coś choruje. Zawsze była okazem zdrowia w naszej rodzinie. Wszyscy mogliśmy borykać się z paskudnymi przeziębieniami, a ona zachowywała zdrowie i opiekowała się nami. O swoich planach powiedziałem Toli, a ona przyjęła to wszystko spokojnie. Odniosłem takie wrażenie jakby spodziewała się tego telefonu od mojej byłej żony.
Zaparkowałem samochód i udałem się szpitala. Dokładnie poinstruowany przez Natalię wiedziałem gdzie mam iść i nie potrzebowałem niczyjej pomocy. Sala blondynki znajduje się na oddziale chirurgicznym. Zupełnie nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, ale mam nadzieję, że za chwilę wszystkiego się dowiem.
-Przyjechałem jak prosiłaś. Co się dzieje Natalia? Jesteś chora?- nie, nie jest chora. Chciała trochę odpocząć i pomyślała, że najlepiej uda jej się to zrobić w szpitalu. Czasem się zastanawiam co ja mam w tej głowie, że nie zawsze potrafię korzystać z mózgu tak, jak trzeba.
-Dziękuję ci, że przyjechałeś. Usiądź, bo musimy porozmawiać.-domyślam się, że nie przyjechałem tu na typowe odwiedziny. Była żona dobrze wie, że nie jestem zwolennikiem przebywania w szpitalu dłużej niż jest to konieczne, bo każdy pobyt tutaj przypomina mi o wszystkim kontuzjach i urazach, a trochę ich już było.
-Powiedz mi co się dzieje, bo zaczynam się poważnie niepokoić.
-Na dzisiejsze popołudnie mam zaplanowany zabieg usunięcia mięśniaków macicy. To niby nic poważnego, ale wiesz, że każda operacja niesie za sobą ryzyko. Do tego okazało się, że tych mięśniaków mam naprawdę sporo i są pokaźnych rozmiarów, więc na pewno mój pobyt tutaj trochę się przedłuży. Czy mogłabym cię prosić o to byś zajął się pod moją nieobecność dziećmi? Rozmawiałam już z Tolą i ona się zgodziła. Wiesz, ja po tej operacji nie będę mogła dźwigać, a Danio niestety tego wymaga. Mogę na ciebie liczyć?- to pytanie jest zbędne. Oczywiście, że zajmę się swoimi dziećmi. Cieszę się, że Tola nie ma nic przeciwko temu, bo nie chciałbym być w takiej sytuacji, gdy musiałbym wybierać między starym a nowym życiem, bo gdy są dzieci, to nie można się od tego tak po prostu odciąć. Martwi mnie natomiast dolegliwość Natalii. Zapewniła mnie co prawda, że to nic poważnego, ale niestety mnie to nie przekonało.
-To oczywiste, że zajmę się dziećmi razem z Tolą. Jesteś pewna, że to nic poważnego? Może trzeba pomyśleć o jakiejś konsultacji czy prywatnym leczeniu? Wiesz przecież, że zawsze możesz na mnie liczyć, mimo rozwodu i tego jak potoczyło się nasze małżeństwo.- przeżyłem z nią tyle lat. Dała mi dwa najcenniejsze trofea jakie osiągnąłem w swoim życiu, czyli dzieci. Z mojej strony należy jej się wszystko, co najlepsze. Podczas trwania naszego małżeństwa poświęciła dla mnie tak wiele. Jeździła ze mną w każde miejsce, w którym aktualnie podejmowałem grę. Zrezygnowała ze swojego rozwoju na rzecz mojej kariery. Nie wiele kobiet jest gotowych na takie poświęcenie.
-Nie musisz się martwić, wszystko jest pod kontrolą. Myślę, że w tym szpitalu zapewnią mi należytą opiekę dlatego nie widzę potrzeby bym miała szukać prywatnych rozwiązań. Proszę cię tylko byś nie zostawiał wszystkiego na głowie Toli. Ona jest jeszcze taka młoda i nie chciałabym, by charakterki naszych synów zniechęciły ją do posiadania w przyszłości własnych pociech.- kolejny raz słyszę o tym, że w przyszłości powinien postarać się o dzieci z Lipińską. Postawiłem jasno swoje stanowisko na ten temat w rozmowie z blondynką i choć obiecałem swojej kobiecie, że postaram się to wszystko jeszcze raz przemyśleć i wypracować jakiś sensowny kompromis, ale na chwilę obecną moje myślenie się kompletnie nie zmieniło. Cały czas uważam, że ja już mam dwójkę dzieci i nie jestem w stanie posiadać ich więcej, ponieważ nie mógłbym spojrzeć w oczy swoim synom. Nie chciałem tłumaczyć Natalii swojego stanowiska, dlatego zignorowałem to nawiązanie do potomstwa i zmieniłem temat.
-Myślisz, że mógłbym iść do lekarza i zapytać o ten zabieg i w ogóle?
-Alek nie trzeba. Zaufaj mi, bo wszystko będzie dobrze. Leć już do dzieci i Toli. Zaopiekuj się nim i nie pozwól odczuć, że mnie nie ma.- o to będzie na pewno trudno. Natalię i dzieci łączy szczególna więź. Jest z nimi cały czas. Niejednokrotnie musiała wystarczyć za matkę i ojca, bo moje nieobecności związane z meczami były dość częste i długie.
-Gdybyś czegoś potrzebowała, to nie wahaj się do mnie dzwonić. Przyjdę tak szybko, jak będzie to możliwie.-nasze małżeństwo rozpadło się przeze mnie, ale chociaż to co dzieje się po nim może budzić nadzieję na to, że nie jestem całkowicie pozbawiony serca. Żebym jeszcze potrafił ofiarować Toli to, na co zasługuje.


~*~
Już tyle razy obiecywałam regularność i już kolejny nie będę, bo nie wiem co z nią będzie. Mogę tylko obiecać, że stanę na rzęsach i skończę wszystko to, co zaczęłam. W stawaniu na rzęsach mam wprawę, więc powinno się udać :)
Pozdrawiam :***